Autor Wątek: Fortyfikacje.  (Przeczytany 197 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Kamil Maciejewski

  • Moderator
  • Przechodzień
  • *
  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Odznaczenia
Fortyfikacje.
« dnia: Wto, 05 Lip 2016, 15:10:27 »
Na plażach wyspy rozstawiono stacjonarne działa automatyczne, bunkry z wytrzymałej odmiany plastiku i cyborgi. Przemienieni mieszkańcy przenoszą materiały z rozbieranych budynków na miejsce, aby tworzyć zapory przeciwczołgowe. Nie stawiają oporu, gdyż ich mózgi zostały wyczyszczone ze zbędnych: wspomnień, uczuć, emocji, a samodzielne myślenie istnieje tylko w takim zakresie, w jakim jest potrzebne. Kości zmarłych są wyciągane z grobów i przekształcane w działa przeciwlotnicze, a z noworodków robi się latające samolociki zdolne wybuchnąć w pobliżu silników wrogich maszyn.

Największą bronią jest jednak rozmieszczona w centrum bomba atomowa wytworzona potajemnie w "budowanym" reaktorze elektrowni. Jej wybuch zabije wszystkich mieszkańców, którzy zdołali ukryć się przed robotami i zachowali swą indywidualność oraz armię mającą ich wyzwolić.

Dwóch jest silniejszych od jednego, czterech stanowi większą moc niż dwójka, a szesnastka jest nieskończenie bardziej mocarna niż czwórka

Offline Kamil Maciejewski

  • Moderator
  • Przechodzień
  • *
  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Odznaczenia
Odp: Fortyfikacje.
« Odpowiedź #1 dnia: Wto, 05 Lip 2016, 22:08:28 »
SHODAN dobrze rozumiała, że w sprzyjającym klimacie ludzie będą stawiać jej opór aż do śmierci. Postanowiła zatem zmienić klimat tak, żeby sprzyjał jej i cyborgom.



Lasy w pobliżu Luczeng na dzień po powstaniu maszyn.

Pierwszym zadaniem była eksterminacja wszelkiego organicznego zakażenia. Rozpoczęto masowe wycinanie drzew i wyrywanie trawy. Zwierzęta zabijano i wrzucano do ciężarówek z roślinami. Trafiały one do "magazynu uranu", gdzie przerabiano je na bardziej potrzebną materie cybernetyczną, którą wykorzystywano do produkcji obiektów, które ludzie uznawali za "dziwne", ale w rzeczywistości były bardzo użyteczne. Idealnym przykładem były zielone, unoszące się kule poszukujące złóż uranu i emitujące przy okazji siarkowodór. Dzięki nim w krótkim czasie odkryto zasoby wystarczające do budowy kolejnej bomby atomowej.

Życie - zarówno inteligentne, jak i instynktowne - było uznawane przez S.I. za przeżytek, który należy wyeliminować. Owszem, jej cyborgi składały się w dużej mierze ze związków węgla, ale ich umysły były w pełni kolektywne i mechaniczne. Ich paliwem było Słońce i energia cieplna. Stawiano zwłaszcza na tą drugą, gdyż po zakończeniu wojny z ludzkością planowano zatruć atmosferę tak, aby miała w sobie jak najwięcej wszelkich trucizn. Pierwsze kroki już podjęto - wiele fabryk w mieście nie produkowało już nic, ale i tak włączono piece na maksymalne obroty i usunięto filtry z kominów, wytwarzano plastikowe pojemniki tylko po to, żeby je palić.

Jednakże to nie organizmy lądowe były największym problemem. Największym wrogiem SHODAN było morze, które pochłaniało większość dwutlenku węgla. Rozpoczęto więc produkcje kwasów nieorganicznych tylko po to, żeby wylać je i zakwasić ocean. Celem było doprowadzenie do rozpuszczenia koralowców, co musiało wywołać wymarcie żyjących w nich ryb i - w konsekwencji - zawalenie się łańcucha pokarmowego istot żywych, glonów również. Dzięki temu pojawiłyby się bakterie beztlenowe, które rozkładałyby masę powstałych szczątek i zanieczyściły atmosferę siarkowodorem. W takiej sytuacji żaden statek nie mógłby wyruszyć na dłuższy rejs.

Innym sposobem na niszczenie znienawidzonej wody było przewożenie materiałów z wysypisk i wsypywanie ich do morza. W ten sposób umierało wiele organizmów i powstawały zanieczyszczenia, które trudno będzie usunąć nawet w razie porażki maszyn.


Morza wokół wyspy.

Zmiany nie ominęły również rzeźby terenu. Przewożono całe góry skał i ziemi na wybrzeże, aby stworzyć tam klify, a we wnętrzu wyspy chciano zostawić jak najmniej kryjówek dla partyzantów. Przerobiony obszar pokrywano zimną, martwą stalą, aby mieć pewność, że nic już na nim nie wyrośnie. Niektóre organizmy - zwłaszcza te wykazujące się dobrym metabolizmem - przerobiono na trucicieli rzek i wód gruntowych. Często było tak, że nie zabijano ich, aby pokazać im co czują maszyny do ciągłego przetwarzania. Karmiono ich każdą materia organiczną, która nie nadawała się do produkcji cyborgów.